~ Ivy's POV ~
Stałam w tych drzwiach a mój umysł podświadomie próbował zamknąć moje oczy. On znów chciał spróbować. Tak po prostu. Bez jakiejkolwiek rozmowy o tym co było i o tym co prawdopodobnie będzie, gdy ja zdecyduję się na obdarowanie jego osoby kolejną szansą. Nie mogłam oddychać gdy podniosłam na niego wzrok a zielone tęczówki przeszywały moją głowę, serce i wszystkie części ciała na wskroś. Wpatrywał się we mnie przez kolejne... nie wiem ile minęło.
Sekundy.
Minuty.
Godziny.
Zamarłam gdy delikatnie przejechał palcami po moim policzku. I zdawałam sobie sprawę, że płakałam. Kolejne krople spływały po mojej skórze a na języku panowała istna Sahara.
-Czemu płaczesz?- spytał cicho.
Przymknęłam powieki.
-Ja nie potrafię.
-Czego nie potrafisz?- nie dowierzał.
-Nie potrafię wyobrazić sobie jakby to mogło być. Harry...- z ust wydobywał się urywany oddech. Moje płuca wołały o pomoc- Nie chcę kolejny raz przechodzić tego samego. Nie chcę byśmy udawali zakochane gołąbki tylko po to, byś później zrobił to samo co kiedyś. Nie zniosła bym tego.
-Ile razy mam cię jeszcze przepraszać?- wziął moje ręce w swoje ciepłe dłonie- to było tylko jednorazowo. W ten dzień wydarzyła się cała lawina nieszczęść! Twój wypadek i nasze zerwanie. Nie zniosę dłuższej rozłąki. Nie chce dalej żyć bez ciebie. Boże. Może to zabrzmi cholernie banalnie, ale kocham cię od naszego pierwszego spotkania. Od twojego pierwszego uśmiechu, od...
-Idź już- usłyszałam swój głos.
-Nigdzie się stąd nie ruszam!- podniósł głos protestując. Wyrwałam obie kończyny i próbowałam zamknąć drzwi- Ivy nie możesz mi tego zrobić. Słyszysz?!- trzasnęłam nimi.
Przez następne kilka minut słyszałam jego wołania, ale z czasem ustawały.
Z czerwonym nosem położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą. Nie brałam prysznica. Nie miałam siły.
~ Harry's POV ~
Czy ja zawszę muszę mieć takiego pecha?! Wykrzyczałem jej to! Po prostu to zrobiłem! A ona nawet nie raczyła się ze mną porozmawiać! Zamknęła te pieprzone drzwi ze łzami w oczach. Czy ona nie rozumie, że ja się zmieniłem? Czy nie widzi tego, jak próbuję być lepszy każdego dnia specjalnie dla niej?
Kopnąłem kamień leżący na mojej drodze. Od kampera dzieliło mnie kilkadziesiąt metrów. Drzewa falowały przy czubkach, pobudzane do swego tańca przez wiatr. W ciemności nocy widziałem światełka rozświetlające okna poszczególnych domków. Byłem już niedaleko. Chwyciłem za klamkę i otworzyłem drzwi. Z impetem uderzyły o ścianę a chłopaki podskoczyli na jednej z kanap. Czy oni zawsze muszą być ze mną, gdy mam zły humor?!
-Co jest stary?- spytał Niall trzymając w ręce paczkę chipsów.
-Nie masz własnych spraw?!- warknąłem siadając na podłodze.
-Harry uspokój się. Powiedz nam- poparł go Lou.
-Ivy nie chce spróbować- mruknąłem zakładając ręce na piersi i wlepiając wzrok w telewizor.
-Harry przykro mi- mój przyjaciel usiadł obok mnie- musisz jej dać czas. Niech najpierw przyswoi sobie tą wiadomość. Nie codziennie jej były chłopak prosi o kolejna szanse.
-Ale nie musiała odstawiać tego całego teatrzyku.
-Co masz namyśli?- zaciekawił się Zayn.
-Nooo... najpierw się rozpłakała gdy powiedziałem, że ją... kocham. A później tak po prostu zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. Powiedziała, że ona nie potrafi...
-Ciężka sprawa. Ale patrz na to z innej perspektywy. Starając się przez cały obóz i walcząc o nią pokarzesz swoje prawdziwe uczucia i oblicze- wyraził swoją opinię Liam.
-Tylko, że to nie jest takie proste- marudziłem.
-Spróbuj a zobaczysz- skończył Niall.
Może nie podołam temu zadaniu i tak po prostu ją zawiodę?
~ Następny dzień~
~ Wieczór ~
-To co? Wpadniecie do nas?- usłyszałem Liama.
-Z wielką chęcią- klasnęła w ręce Macy.
-Nie chcemy się wpraszać- Clara.
-Ależ to żaden problem. Jakoś się pomieścimy- kontynuował mój przyjaciel.
-Hmmm...- zastanawiała się Ivy- ale tylko na chwilkę.
Kilka minut później niektórzy z nas siedzieli na podłodze a inni na kanapach. Niall postarał się o jedzenie i picie, a ja o porządek. Chyba nikt nie znajdzie moich bokserek pod dywanem.
-To może butelka?!- krzyknął Lou a wszyscy przystali na jego propozycję.
Gdy siedzieliśmy już na równi, pusta butelka po wodzie mineralnej zaczęła wirowac na dywanie. Lou biegał z butelką ketchupu po polu, Zayn śpiewał " Ave Maria " a Clara w samej bieliźnie wykonywała taniec brzucha. W końcu jeden z czubków butelki wycelował w Ivy. Lou wymyślał jej zadanie.
-Mam!- wrzasnął patrząc na mnie.
Co on kombinuje?
-Pocałuj Harry'ego!
Dziewczyna zaskoczona popatrzyła na mnie.
*******************
5 KOMENTARZY=NEXT
-Nie chcemy się wpraszać- Clara.
-Ależ to żaden problem. Jakoś się pomieścimy- kontynuował mój przyjaciel.
-Hmmm...- zastanawiała się Ivy- ale tylko na chwilkę.
Kilka minut później niektórzy z nas siedzieli na podłodze a inni na kanapach. Niall postarał się o jedzenie i picie, a ja o porządek. Chyba nikt nie znajdzie moich bokserek pod dywanem.
-To może butelka?!- krzyknął Lou a wszyscy przystali na jego propozycję.
Gdy siedzieliśmy już na równi, pusta butelka po wodzie mineralnej zaczęła wirowac na dywanie. Lou biegał z butelką ketchupu po polu, Zayn śpiewał " Ave Maria " a Clara w samej bieliźnie wykonywała taniec brzucha. W końcu jeden z czubków butelki wycelował w Ivy. Lou wymyślał jej zadanie.
-Mam!- wrzasnął patrząc na mnie.
Co on kombinuje?
-Pocałuj Harry'ego!
Dziewczyna zaskoczona popatrzyła na mnie.
*******************
5 KOMENTARZY=NEXT