~ Harry's POV ~
Nawet nie wiem kiedy pojawiła się obok nas. Pewnie przez oczarowanie ustami mojej byłej dziewczyny i ogólny całokształt sytuacji nie zwróciłem uwagi na otoczenie. To wszystko działo się tak szybko. Ivy odskoczyla ode mnie a Morgan z założonymi rękami przyglądała się temu przedstawieniu. Oboje zmieszani czekaliśmy na dalsze komentarze.
-Nie masz mi nic do powiedzenia? -spytała ostro przeskakujac wzrokiem to ze mnie to na nią.
- A co mam powiedzieć? Przecież nie musze ci się tłumaczyć z mojego życia prywatnego.
- Mi nie- zaczęła- ale mój tata nie byłby zadowolony gdyby dowiedział się, że jeden z jego opiekunów romansuje z podopieczną.
- I to sprawia ci taki wielki problem?- zaoponowalem wyrzucając ręce w powietrze.
Dziewczyna westchnęła i poprawiła swoją krótką spódnice. Naprawdę czasami wkurza mnie jej zachowanie. Jest taka irytująca, ale naprawdę ładna. Jeśli gustujesz w blondynkach z dużymi atutami i różowym ubrankiem, to trafiłeś w dziesiątkę. Juz jest twoja kolego! Ale uprzedzam- musisz mieć kasę w kieszeni a najlepiej złotą kartę w skórzanym portfelu z Zary. A do tego może jeszcze czerwony Mustang. I nieee. .. ona nie jest płytka ani samolubna. Ona potrzebuje tylko szczególnej opieki.
- Problem sprawia mi ona.
- Co proszę? -Ivy zabrała głos.
- To. Harry umawiał się ze mną przez dłuższy czas, dopóki nie przyjechaliśmy na ten obóz. Wtedy spotkał ciebie.. i nie wiem jakim cudem, ale od momentu gdy Cię zobaczył w ogóle się mną nie interesuje. Zbywa mnie nie chce wychodzić na randki. To wkurza.
- Przepraszam- powiedziałem, bo nagle zaczęło mnie gryźć sumienie- po prostu ją kocham Ivy juz od dłuższego czasu. Nie chciałem cie wykorzystać.
- Rozumiem- szepnęła, a ja zamarlem.
- Jak to? Przecież to było nieuczciwe.
- Jest mi trochę smutno. Nie ukrywam. Ale twoje zachowanie jest zrozumiałe. Podejrzewam, że wasz epizod nie zaczął się dopiero na tym obozie. Może sprawiłam przy tobie, Harry, wrażenie głupiej lalki, ale to tylko moje...
- Dobra, dobra - Ivy- wiem, że musicie sobie coś wytłumaczyć. Ale czy to musi być teraz?
Z ust Morgan wyleciał piskliwy śmiech. Okej?
- Przepraszam kochani. Zebrało mi się na czułości. Po prostu chcę powiedzieć, że jedyną przeszkodą może być mój brat- zapiszczala i odeszła.
Dlaczego?
Wiedziałem, że ten skurwysyn może jeszcze coś namieszać.
- To było trochę niezręczne... - zaśmiało się moje kochanie- myślałeś, że zagłębi się w takie sentymenty?
Nie wiem naprawdę o czym myślą te dziewczyny. Chyba zmieniłem się w jakiegoś głupiego lovelasa. Hahaha... slyszycie ten sarkastyczny śmiech?
-Idziemy? -spytałem wyciągając do niej rękę. Dzisiaj był jakiś kabaret.
-Okej- wzruszyła ramionami i skierowała swoje kroki w stronę domku.
Auć. Nie chwyciła jej...
Ruszyłem się chwilę po niej i kilka minut później dotarłem do swojego kampera. Czym prędzej położyłem się spać.
~ ~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za taką długa nieobecność. Rozdział chujowy ale przynajmniej jest . Jadę do Monachium a w Starbucksie przy dobrej kawie napisze dobry rozdział. Spodziewales cie się tego po Morgan? Czy nie sądzicie ze akcja idzie za szybko? :/
Nawet nie wiem kiedy pojawiła się obok nas. Pewnie przez oczarowanie ustami mojej byłej dziewczyny i ogólny całokształt sytuacji nie zwróciłem uwagi na otoczenie. To wszystko działo się tak szybko. Ivy odskoczyla ode mnie a Morgan z założonymi rękami przyglądała się temu przedstawieniu. Oboje zmieszani czekaliśmy na dalsze komentarze.
-Nie masz mi nic do powiedzenia? -spytała ostro przeskakujac wzrokiem to ze mnie to na nią.
- A co mam powiedzieć? Przecież nie musze ci się tłumaczyć z mojego życia prywatnego.
- Mi nie- zaczęła- ale mój tata nie byłby zadowolony gdyby dowiedział się, że jeden z jego opiekunów romansuje z podopieczną.
- I to sprawia ci taki wielki problem?- zaoponowalem wyrzucając ręce w powietrze.
Dziewczyna westchnęła i poprawiła swoją krótką spódnice. Naprawdę czasami wkurza mnie jej zachowanie. Jest taka irytująca, ale naprawdę ładna. Jeśli gustujesz w blondynkach z dużymi atutami i różowym ubrankiem, to trafiłeś w dziesiątkę. Juz jest twoja kolego! Ale uprzedzam- musisz mieć kasę w kieszeni a najlepiej złotą kartę w skórzanym portfelu z Zary. A do tego może jeszcze czerwony Mustang. I nieee. .. ona nie jest płytka ani samolubna. Ona potrzebuje tylko szczególnej opieki.
- Problem sprawia mi ona.
- Co proszę? -Ivy zabrała głos.
- To. Harry umawiał się ze mną przez dłuższy czas, dopóki nie przyjechaliśmy na ten obóz. Wtedy spotkał ciebie.. i nie wiem jakim cudem, ale od momentu gdy Cię zobaczył w ogóle się mną nie interesuje. Zbywa mnie nie chce wychodzić na randki. To wkurza.
- Przepraszam- powiedziałem, bo nagle zaczęło mnie gryźć sumienie- po prostu ją kocham Ivy juz od dłuższego czasu. Nie chciałem cie wykorzystać.
- Rozumiem- szepnęła, a ja zamarlem.
- Jak to? Przecież to było nieuczciwe.
- Jest mi trochę smutno. Nie ukrywam. Ale twoje zachowanie jest zrozumiałe. Podejrzewam, że wasz epizod nie zaczął się dopiero na tym obozie. Może sprawiłam przy tobie, Harry, wrażenie głupiej lalki, ale to tylko moje...
- Dobra, dobra - Ivy- wiem, że musicie sobie coś wytłumaczyć. Ale czy to musi być teraz?
Z ust Morgan wyleciał piskliwy śmiech. Okej?
- Przepraszam kochani. Zebrało mi się na czułości. Po prostu chcę powiedzieć, że jedyną przeszkodą może być mój brat- zapiszczala i odeszła.
Dlaczego?
Wiedziałem, że ten skurwysyn może jeszcze coś namieszać.
- To było trochę niezręczne... - zaśmiało się moje kochanie- myślałeś, że zagłębi się w takie sentymenty?
Nie wiem naprawdę o czym myślą te dziewczyny. Chyba zmieniłem się w jakiegoś głupiego lovelasa. Hahaha... slyszycie ten sarkastyczny śmiech?
-Idziemy? -spytałem wyciągając do niej rękę. Dzisiaj był jakiś kabaret.
-Okej- wzruszyła ramionami i skierowała swoje kroki w stronę domku.
Auć. Nie chwyciła jej...
Ruszyłem się chwilę po niej i kilka minut później dotarłem do swojego kampera. Czym prędzej położyłem się spać.
~ ~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za taką długa nieobecność. Rozdział chujowy ale przynajmniej jest . Jadę do Monachium a w Starbucksie przy dobrej kawie napisze dobry rozdział. Spodziewales cie się tego po Morgan? Czy nie sądzicie ze akcja idzie za szybko? :/