Kochane! Strasznie przepraszam, ale w tym tygodniu nie pojawią się żadne rozdziały, no może oprócz soboty. Mama jedzie na szkolenie a tata jest w delegacji więc razem z bratem idziemy spać do babci gdzie nie ma internetu ani Wi-fi .... :( Do tego przyjeżdżają moi kuzyni z Niemiec. Baaaaardzo was przepraszam i obiecuję, że pojawi się więcej rozdziałów w przyszłych tygodniach, nawet do 3 :)
Gabrysia ;**
środa, 23 kwietnia 2014
sobota, 19 kwietnia 2014
Rozdział 5
~ Harry's POV ~
Gdy ubralem białą bluzkę po pomieszczeniu rozszedł się dźwięk budzika Louisa. Ten uderzył ręką w urządzenie i powoli wstał z posłania. Z zamkniętymi oczami ruszył do łazienki i zamknął się w niej.
-O kurde...- przebudzony wybiegl jak z torpedy- coś ty tam Styles robił?!
-Kąpałem się- wzruszylem ramionami- czy para wodna na lustrze ci przeszkadza?
-Para nie- śmiesznie zaczął wymachiwać rękami- ale ile ty dezodorantu użyłeś człowieku?! Tam się nie da normalnie oddychać.
-Przesadzasz Tommo- zaśmiałem się- użyłem tylko troszeczkę.
-Troszeczkę?! Całe wojsko by skorzystało a i jeszcze może generał!- zrobił minę jakby go olśniło- a dla kogo ty się tak perfumujesz cooo?
-Dla nikogo- odparlem szybko, chyba za szybko.
- Ja już dobrze wiem dla kogo. Proszę państwa, na posadę dziweczyny Harry'ego Styles'a została wybrana... uwaga... Ivy Wilson!!! Proszę o gorące brawa!!!
-Nie drzyj się tak!- warknąłem na niego.
-Harry ma nową dziewczynę?!- na łóżko władowała się reszta naszej paczki.
-Nie, nie i jeszcze raz nie! Czy padło wam tak samo na mózg jak jemu?- wskazałem palcem na przyjaciela.
-Oj już się tak nie bulwersuj bo ci rurki pękną- zarechotał Zayn a ja miałem ochotę pokroić go na kawałki.
-Chodźcie już- odchrząknąłem- zaraz zaczyna się śniadanie.
*************
Budynek, w którym znajdowała się stołówka wykonany był z ogromnych bali o ciemnym kolorze. Na samym środku pomieszczenia stały stoły i ogromne ławki z tego samego surowca. Po bokach, w stalowych pojemnikach umieszczone były sałatki, jajka i bekon, natomiast zupę mleczną i inne ciepłe dania podawały panie kucharki. Po ich lewej stronie leżały tace i sztućce.
Całą paczką weszliśmy na salę i zajęliśmy miejsca przy stoliku z innymi starszymi opiekunami, którzy pomagali nam w organizacji zajęć. Najstarszy z nich- 37-letni Steve uśmiechal się do mnie szeroko, gdy postawiłem tuż przed jego nosem talerz z parującą szarlotką.
-Dziękuję chłopcze- niemal krzyknął i klepnął moje plecy.
-Nie ma za co- odpowiedziałem.
Gdy byłem przy czwartym kęsie mojej jajecznicy, przez drzwi weszła Ivy. Była ubrana w króciutkie spodenki i białą bluzkę z liczbą "25" a jej włosy tak jak zawsze rozsypane były na ramionach i plecach. Musiałem zrobić pierwszy krok. Podniosłem się z miejsca z zamiarem zaproszenia jej do naszego stolika. Byłem dosłownie osiem kroków od dziewczyny, gdy jak z ziemi wyrósł Tom. Słyszałem jak mówi:
-Przysiądziesz się?
Kiwnęła głową i razem ruszyli ku stolikowi na końcu sali przy którym siedziała siostra chłopaka.
No kurwa!!!
-----------
Siemka.! Oto ja i nowy rozdział. Mam teraz wolne przez tydzień, więc podejrzewam, że w ciągu tych dni pojawi się jakieś 3-4 rozdziały. Dziękuję wam,że jesteście!
PRZECZYTAŁAŚ ZOSTAW KOMENTARZ! :)
czwartek, 17 kwietnia 2014
Rozdział 4
~ Ivy's POV ~
~ Harry's POV ~
Gdy zabrałam rękę z ciepłej dłoni chłopaka, Harry był już w połowie drogi do kampera.
-Czemu idziesz?!- krzyknęłam.
-Dostałem sms-a od Gemmy! Muszę zadzwonić do mojej siostrzyczki- zaśmiał się gardłowo- pogadamy jutro!
Zniesmaczona tym faktem, gdyż miał mi powiedzieć coś ważnego pomachalam krótko na pożegnanie. Byłam w pełni przekonana, że jak najszybciej chciał się mnie pozbyć.
-Która godzina?- spytał Zayn'a zakładając pasemko włosów za ucho.
-Za dwie dwunasta- odparlam, przelotnie zerkając na swoją komórkę.
-Chyba muszę już iść- sklamalam. Gdyby był tutaj Harry zostałabym tak długo, aż nie powiedziałby mi o co chodzi.
-To do zobaczenia na śniadaniu- szepnął Niall wprost do mojego ucha gdy zamykl mnie w szczelnym uścisku.
-Tak Nialler. Śpij dobrze. Niech ci się przyśni... nieważne- dość mocno klepnelam jego plecy. Jeśli przestałby być taki słodki mogłabym go polubić. Cóż, nawet teraz nie jest taki najgorszy.
-Dobranoc Ivy- odchrząknal Liam chcąc odciągnąć ode mnie tego natręta.
-Cześć chłopaki!- wrzasnelam odprowadzając ich wzrokiem aż do kamperów.
Rodzeństwo zmyło się wcześniej niż przypuszczałam, więc zadowolona obkręcilam się wokół własnej osi i robiąc kilka nieokreślonych figur rękami wbiegłam do domku. Kilka dziewczyn spało już w najlepsze, więc nie chcąc ich budzić na palcach skierowalam się do mojego łóżka. Otulona w śpiwór i niebieski koc ustawilam alarm na komórce, po czym schowałam urządzenie pod poduszką. Delikatnie położyłyłam głowę i przymykając oczy próbowałam zasnąć.
-Kurwa...- zaklelam pod nosem gdy ów przedmiot charakterystycznie zawibrował.
Śpisz? xx Harry
Z jakiej racji on ma mój numer?! Chciałabym przemilczeć tą wiadomość, ale mój kochany mózg, którego niby używam nagle obudził się do życia i wyobrażam sobie, jak zdesperowany kopie i bije ściany swojego "mieszkania". Szybko nacisnelam 'Odpowiedz' i wystukalam treść wiadomości.
Nie, ale powinnam. W końcu jutro
pracowity dzień! xx Ivy
Zadowolona z siebie mialam skrytą nadzieję, że chłopak odpisze. Nie mylilam się. Kilka sekund później na moim ekranie pojawia się biało-żółta kopertka informująca o nowej wiadomości.
Mogę dać ci luzy ;p
Przecież jesteś moją ulubioną
podopieczną. xx Harry
Moje serce dziwnie łopocze piersi. Co jest, kurde?!
~ Harry's POV ~
Leżałem na swoim łóżku i musiałem przyznać, że jestem dziwnie szczęśliwy. Pierwszy do niej napisałem i chociaż wymieniliśmy te trzy marne sms-y, cieszyło mnie to. Opuściłem powieki i wzdychając nucilem pod nosem melodyjkę, którą usłyszałem w reklamie papieru toaletowego.
-Aaa!!!- dziki krzyk rozniosl się po kamperze, a ja spadłem z mojego posłania.
-Lou! Nikt cię nie nauczył pukać?!- wydarlem się na całe gardło patrząc na czerwoną twarz chłopaka.
-No przepraszam- zrobił smutną minkę- ale przybiegłem do ciebie, bo strasznie szybko się zmyłeś. Co jest?- położył dłonie na kolanach i pochylil się w przód.
-Nic...- wymamrotalem próbując schować wibrujący telefon do kieszeni. Nie umknęło to jego uwadze.
-Daj!!!- rzucił się na mnie tym samym wyszarpując ze schowka urządzenie. Moje nowe spodnie!
-Ooo.. czyżby nasz mały Harry znowu...?
-Wcale nie!- zaoponowalem- Ivy to tylko koleżanka. Przecież wiesz jaka była dla mnie na zawodach.... Przez ten czas muszę wszystko odbudować. Nie chcę tego zniszczyć.
-Ale przypomnij sobie przez kogo taka była. Bardzo źle się wtedy zachowałeś. Musiała zatrzymać treningi na dwa miesiące, a to przez osobę, której ufała i...
-Nie kończ! Wiem co chcesz powiedzieć. Ale przez to będę miał jeszcze gorsze wyrzuty sumienia.
-Cóż. Chcę ci tylko pomóc. Rozumiem, że to było dla ciebie ciężkie i przez długi czas nie dostawałeś drugiej szansy. Jestem przekonany, że jej też zależy na ociepleniu waszych kontaktów- jego kąciki ust delikatnie uniosly się do góry- na pewno się wam ułoży.
Mój przyjaciel wstał i wychodząc ostatni raz na mnie spojrzał.
-Nie spieprz tego młody- nie ma go.
Sięgnąłem po telefon leżący na dywanie i szybko odpowiedziałem na jej wiadomość. Po chwili zdecydowałem się zakończyć konwersacje. Musi mieć siłę na jutrzejszy trening.
Dobranoc, piękna. xx Harry
Zestresowany ulozylem się wygodnie i przymknąłem oczy. Pojawiła się tutaj tak niespodziewanie. Od jutra wcielam mój plan w życie.
czwartek, 10 kwietnia 2014
Rozdział 3
~ Ivy's POV ~
Stałam wkurzona na tym cholernym ganku i wpatrywałam się w osoby idące w naszym kierunku. Kurwa, jeszcze ich tu brakowało! Kątem oka popatrzyłam na Harry'ego i stwierdziłam, że w przeciwieństwie do mnie był zadowolony z ich obecności. Minęły cztery długie sekundy, zanim moi goście stanęli obok nas.
Stałam wkurzona na tym cholernym ganku i wpatrywałam się w osoby idące w naszym kierunku. Kurwa, jeszcze ich tu brakowało! Kątem oka popatrzyłam na Harry'ego i stwierdziłam, że w przeciwieństwie do mnie był zadowolony z ich obecności. Minęły cztery długie sekundy, zanim moi goście stanęli obok nas.
-Cześć Ivy!- wydarl się Niall a ja miałam ochotę przywalić mu prawym sierpowym. Nikt na świecie nie tryska aż taką energią jak on, co czasami jest wkurzające- lata się nie widzieliśmy!- kontynuował.
-Cześć- burknęłam pod nosem i zlustrowałam każdego wzrokiem. Nikt się nie zmienił. Nadal byli tak nieprzyzwoicie przystojni, a tatuaże zdobily ich opalone ciała. Gdy Harry przedstawiał grafik zauważyłam w jego dolnej wardze srebrny, okrągły kolczyk. Nie, nie patrze się na jego usta! Każdy z chłopaków także posiadał jakiś kolczyk, ale w innym miejscu na twarzy. To dziwne, że za ostatnim razem gdy się widzieliśmy żaden z nich nie miał jakiegokolwiek metalu w swoim ciele lub twarzy a teraz wszyscy cudownym sposobem posiadali coś takiego. Założę się, że gdy jeden spłodzi dziecko inni rozpoczną poszukiwania jakiejś cudownej dziewicy by być podobnym do swojego przyjaciela.
-... i wtedy ja mu mówię. Ivy, czy ty mnie słuchasz?- spytał Louis a ja przyłapałam się na podziwianiu rozbawionego Harry'ego.
-Taaa.. sorki. Zagapiłam się.
-Widzimy- zadrwil Harry i puścił mi swoje popisowe oczko, na którego widok miałam zemdleć a on jak mój rycerz na białym koniu złapałby mnie w połowie drogi.
-Spieprzaj Styles- warknęłam- czy nie powinniście być teraz w swoich kamperach?!
-Jeszcze nie ma godziny policyjnej pani dyrektor- bronił się Zayn- więc szybko się nas nie pozbędziesz- wyszczerzyl swoją mega przystojną mordę.
-Ja wcale...
-Hazzuś!!!
~ Harry's POV ~
Ivy nie skończyła swojej wypowiedzi, gdyż rozległ się niesamowicie wkurwiający głos, który dobrze znałem.
-Hazzuś!!!- moje beznadziejnie zdrobnione imię rozniosło się na cały obóz. Morgan- córka dyrektora zbliżała się w swoich niesamowicie wysokich kozakach, raz po raz tracąc równowagę.
-Wreszcie cię znalazłam!- pisnęła a mi spuchnely uszy- Musisz mi natychmiast pomóc!
-Jestem zajęty- jęknalem przysuwając się jeszcze bardziej do Ivy na co ta spiorunowala mnie wzrokiem.
-Ale to nie może czekać! Poczekaj, zawołam Tom'a. Nudzi się sam w kamperze, a skoro tutaj stoicie bardzo chętnie do was dołączy- wyciągnęła z kieszeni białych rurek komórkę i ruchem długich palców wpisala wiadomość. Jakąś minutę później dołonczył do nas chłopak o kasztanowych włosach, które postawione były do góry.
-Tom- podał rękę dziewczynie.
-Ivy- z niepewnością podała mu swoją dłoń,po czym zaczerwieniona spuściła głowę.
Co do cholery?!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że nie wstawiłam rozdziału w tamtym tygodniu, ale miałam dużo nauki i nie wyrabiałam. Teraz dodaję z telefonu. Dziękuję wam!!!! :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)