~ Ivy's POV ~
Wszędzie biało. Po pomieszczeniu rozchodził się zapach wody utlenionej i bandaży, a w porcelanowej umywalce walały się waciki nasączone krwią i osoczem. Na półkach poustawiane buteleczki dzięki przechodzącym przez nie promieniom słonecznym prezentowały swoją zawartość. Brak bakterii, wszystko błyszczało czystością. Jednym słowem.
Pielęgniarka.
Dla niektórych zmora, ale także i ratunek przed sprawdzianami i pytaniem. Dzisiaj mnóstwo łez i potu. A wszystko przez tego chłopaka. Jestem zamknięta w tych czterech ścianach na następne kilka godzin. Cudownie.
Przytulałam do siebie jedną z bliźniaczek a ona moczyła moją bluzkę. Przybita z czerwonymi oczami spoglądała na swoją nogę z obrzydzeniem. Pokrywało ją mnóstwo szwów, które otoczone były czerwono-sinymi plamami. Jak to się mówi nieszczęścia chodzą parami. Jedna rzecz mnie bardzo cieszyła. Pierwszą osobą podbiegającą do mojej koleżanki był Harry. To on zatroszczył się o bezbolesne przeniesienie do pielęgniarki i pojechał po środki znieczulające. Mimo wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości mogę powiedzieć, że jestem z niego bardzo dumna. Nie olał tego tylko z zimną krwią... ale o krwi może już nie wspominajmy.
-Jak się czujesz?- Harry wparował do pomieszczenia obładowany siatkami różnego koloru i faktury.
-Bywało lepiej...- dziewczyna uśmiechnęła się słabo.
-Najważniejsze, że jej pomogłeś- powiedziałam.
Gówno mnie obchodziło co sobie myśli. Wstałam i mocno wtuliłam się w jego ciało.
-Dziękuję- szepnęłam wprost do jego ucha, jednocześnie dmuchając ciepłym powietrzem na jego szyję.
Zesztywniał.
Przytulił mnie mocniej.
~ Harry's POV ~
Moja skóra płonęła. Ogniste języki lizały ją zawzięcie przy każdym dotyku Ivy. Gdy gorące powietrze ocierało poparzoną skóre... Czułem się jakby łamał się łamał się i jeszcze raz łamał mój kark. Kręg po kręgu. Wszechogarniający mnie skwar klepał mnie po ramieniu jeden, dwa, trzy razy.
Już czas.
Działaj.
Nie daj satysfakcji temu dupkowi.
Walcz.
Nie mogłem mówić. Język utknął mi w gardle a oczy tępo wpatrywały się w sufit. Nie chciałem jej wypuszczać, ale jej cudowny korpus coraz bardziej oddalał się od mojego. NIE.
-Dzień dobry- zwróciła się do mnie pielęgniarka.
Miała włosy upięte w tradycyjnego koka a okrywał ją biały kitel w parze z drewniano-skórzanymi chodakami.
Przełknąłem ślinę.
-Harry Styles- wyciągnąłem rękę- przyszedłem w sprawie poszkodowanej. Przez jaki czas muszą goić się rany?
-Myślę, że po dwóch tygodniach będziemy mogli zdjąć kilka szwów. Mam nadzieję, że obrażenia bardzo ładnie się zasklepią.
Usiadła przy swoim biurku i zaczęła przeglądać jakieś papiery.
-Proszę poinformować pana dyrektora o wypadku. W takich sprawach nie obowiązuje mnie tajemnica lekarska.
Pokiwałem głową i uwcześnie się żegnając wyszedłem z bliźniaczką na rękach. Za nami podąrzała Ivy. Dotarliśmy do jej domku i dziewczyna otworzyła drzwi kluczykiem,który wyciągnęła z tylnej kieszeni spodenek. Och.
Po położeniu jej koleżanki na łóżko i natychmiastowym zaśnieciu obiekt mych westchnień chciał zatrzasnąć mi drzwi przed nosem. Przytrzymałem je ręką.
Wdech.
Wydech.
Wdech.
Wydech.
-Ivy...- zaciąłem się- ja... ja chcę zacząć wszystko od nowa. Chcę byśmy byli ZNÓW razem.
*********************
PIF! PAF! Kochani! Baaardzo przepraszam, że rozdziały się nie pojawiały, ale rozwaliłam telefon i mam dostęp do internetu tylko z laptopa. Do tego dochodzi szkoła i pewne sprawy osobiste z pewnym chłopakiem :///
5 KOMENTARZY=NEXT
-Jak się czujesz?- Harry wparował do pomieszczenia obładowany siatkami różnego koloru i faktury.
-Bywało lepiej...- dziewczyna uśmiechnęła się słabo.
-Najważniejsze, że jej pomogłeś- powiedziałam.
Gówno mnie obchodziło co sobie myśli. Wstałam i mocno wtuliłam się w jego ciało.
-Dziękuję- szepnęłam wprost do jego ucha, jednocześnie dmuchając ciepłym powietrzem na jego szyję.
Zesztywniał.
Przytulił mnie mocniej.
~ Harry's POV ~
Moja skóra płonęła. Ogniste języki lizały ją zawzięcie przy każdym dotyku Ivy. Gdy gorące powietrze ocierało poparzoną skóre... Czułem się jakby łamał się łamał się i jeszcze raz łamał mój kark. Kręg po kręgu. Wszechogarniający mnie skwar klepał mnie po ramieniu jeden, dwa, trzy razy.
Już czas.
Działaj.
Nie daj satysfakcji temu dupkowi.
Walcz.
Nie mogłem mówić. Język utknął mi w gardle a oczy tępo wpatrywały się w sufit. Nie chciałem jej wypuszczać, ale jej cudowny korpus coraz bardziej oddalał się od mojego. NIE.
-Dzień dobry- zwróciła się do mnie pielęgniarka.
Miała włosy upięte w tradycyjnego koka a okrywał ją biały kitel w parze z drewniano-skórzanymi chodakami.
Przełknąłem ślinę.
-Harry Styles- wyciągnąłem rękę- przyszedłem w sprawie poszkodowanej. Przez jaki czas muszą goić się rany?
-Myślę, że po dwóch tygodniach będziemy mogli zdjąć kilka szwów. Mam nadzieję, że obrażenia bardzo ładnie się zasklepią.
Usiadła przy swoim biurku i zaczęła przeglądać jakieś papiery.
-Proszę poinformować pana dyrektora o wypadku. W takich sprawach nie obowiązuje mnie tajemnica lekarska.
Pokiwałem głową i uwcześnie się żegnając wyszedłem z bliźniaczką na rękach. Za nami podąrzała Ivy. Dotarliśmy do jej domku i dziewczyna otworzyła drzwi kluczykiem,który wyciągnęła z tylnej kieszeni spodenek. Och.
Po położeniu jej koleżanki na łóżko i natychmiastowym zaśnieciu obiekt mych westchnień chciał zatrzasnąć mi drzwi przed nosem. Przytrzymałem je ręką.
Wdech.
Wydech.
Wdech.
Wydech.
-Ivy...- zaciąłem się- ja... ja chcę zacząć wszystko od nowa. Chcę byśmy byli ZNÓW razem.
*********************
PIF! PAF! Kochani! Baaardzo przepraszam, że rozdziały się nie pojawiały, ale rozwaliłam telefon i mam dostęp do internetu tylko z laptopa. Do tego dochodzi szkoła i pewne sprawy osobiste z pewnym chłopakiem :///
5 KOMENTARZY=NEXT
Superancki rozdział! :D Oni muszą być razem! :D
OdpowiedzUsuńKola ;D