czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 4

~ Ivy's POV ~


Gdy zabrałam rękę z ciepłej dłoni chłopaka, Harry był już w połowie drogi do kampera.

-Czemu idziesz?!- krzyknęłam.
-Dostałem sms-a od Gemmy! Muszę zadzwonić do mojej siostrzyczki- zaśmiał się gardłowo- pogadamy jutro!
Zniesmaczona tym faktem, gdyż miał mi powiedzieć coś ważnego pomachalam krótko na pożegnanie. Byłam w pełni przekonana, że jak najszybciej chciał się mnie pozbyć. 
-Która godzina?- spytał Zayn'a zakładając pasemko włosów za ucho.
-Za dwie dwunasta- odparlam, przelotnie zerkając na swoją komórkę.
-Chyba muszę już iść- sklamalam. Gdyby był tutaj Harry zostałabym tak długo, aż nie powiedziałby mi o co chodzi.
-To do zobaczenia na śniadaniu- szepnął Niall wprost do mojego ucha gdy zamykl mnie w szczelnym uścisku.
-Tak Nialler. Śpij dobrze. Niech ci się przyśni... nieważne- dość mocno klepnelam jego plecy. Jeśli przestałby być taki słodki mogłabym go polubić. Cóż, nawet teraz nie jest taki najgorszy.
-Dobranoc Ivy- odchrząknal Liam chcąc odciągnąć ode mnie tego natręta.
-Cześć chłopaki!- wrzasnelam odprowadzając ich wzrokiem aż do kamperów.
Rodzeństwo zmyło się wcześniej niż przypuszczałam, więc zadowolona obkręcilam się wokół własnej osi i robiąc kilka nieokreślonych figur rękami wbiegłam do domku. Kilka dziewczyn spało już w najlepsze, więc nie chcąc ich budzić na palcach skierowalam się do mojego łóżka. Otulona w śpiwór i niebieski koc ustawilam alarm na komórce, po czym schowałam urządzenie pod poduszką. Delikatnie położyłyłam głowę i przymykając oczy próbowałam zasnąć. 
-Kurwa...- zaklelam pod nosem gdy ów przedmiot charakterystycznie zawibrował.


                                      Śpisz? xx Harry



Z jakiej racji on ma mój numer?! Chciałabym przemilczeć tą wiadomość, ale mój kochany mózg, którego niby używam nagle obudził się do życia i wyobrażam sobie, jak zdesperowany kopie i bije ściany swojego "mieszkania". Szybko nacisnelam 'Odpowiedz' i wystukalam treść wiadomości.



                          Nie, ale powinnam. W końcu jutro


                                   pracowity dzień! xx Ivy


Zadowolona z siebie mialam skrytą nadzieję, że chłopak odpisze. Nie mylilam się. Kilka sekund później na  moim ekranie pojawia się biało-żółta kopertka informująca o nowej wiadomości.



                                       Mogę dać ci luzy ;p 


                            Przecież jesteś moją ulubioną
                                   podopieczną. xx Harry


Moje serce dziwnie łopocze piersi. Co jest, kurde?!


~ Harry's POV ~


Leżałem na swoim łóżku i musiałem przyznać, że jestem dziwnie szczęśliwy. Pierwszy do niej napisałem i chociaż wymieniliśmy te trzy marne sms-y, cieszyło mnie to. Opuściłem powieki i wzdychając nucilem pod nosem melodyjkę, którą usłyszałem w reklamie papieru toaletowego.

-Aaa!!!- dziki krzyk rozniosl się po kamperze, a ja spadłem z mojego posłania.
-Lou! Nikt cię nie nauczył pukać?!- wydarlem się na całe gardło patrząc na czerwoną twarz chłopaka.
-No przepraszam- zrobił smutną minkę- ale przybiegłem do ciebie, bo strasznie szybko się zmyłeś. Co jest?- położył dłonie na kolanach i pochylil się w przód.
-Nic...- wymamrotalem próbując schować wibrujący telefon do kieszeni. Nie umknęło to jego uwadze.
-Daj!!!- rzucił się na mnie tym samym wyszarpując ze schowka urządzenie. Moje nowe spodnie!
-Ooo.. czyżby nasz mały Harry znowu...?
-Wcale nie!- zaoponowalem- Ivy to tylko koleżanka. Przecież wiesz jaka była dla mnie na zawodach.... Przez ten czas muszę wszystko odbudować. Nie chcę tego zniszczyć.
-Ale przypomnij sobie przez kogo taka była. Bardzo źle się wtedy zachowałeś. Musiała zatrzymać treningi na dwa miesiące, a to przez osobę, której ufała i...
-Nie kończ! Wiem co chcesz powiedzieć. Ale przez to będę miał jeszcze gorsze wyrzuty sumienia.
-Cóż. Chcę ci tylko pomóc. Rozumiem, że to było dla ciebie ciężkie i przez długi czas nie dostawałeś drugiej szansy. Jestem przekonany, że jej też zależy na ociepleniu waszych kontaktów- jego kąciki ust delikatnie uniosly się do góry- na pewno się wam ułoży.
Mój przyjaciel wstał i wychodząc ostatni raz na mnie spojrzał.
-Nie spieprz tego młody- nie ma go.
Sięgnąłem po telefon leżący na dywanie i szybko odpowiedziałem na jej wiadomość. Po chwili zdecydowałem się zakończyć konwersacje. Musi mieć siłę na jutrzejszy trening.


                            Dobranoc, piękna. xx Harry



Zestresowany ulozylem się wygodnie i przymknąłem oczy. Pojawiła się tutaj tak niespodziewanie. Od jutra wcielam mój plan w życie.






3 komentarze:

  1. O Kurcze ! To opowiadanie spodobało mi się i to bardzo.
    Wybacz ,że nie komentowałam po kolei ale chciałam już szybko przeczytać te rozdziały
    i z niecierpliwością czekam na kolejny.
    Czuję ,że będzie warto przeczytać twoją "pracę" ,bo niewątpliwie masz talent kochana.
    Życzę dobrej nocy i góry weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och... to bardzo miłe co mówisz ^^ dziękuję z całego serca, że wpadłaś :* kolejna część pojawi się w sobotę :)

      Usuń
  2. Zaczepisty rozdział! Nie mogę się doczekać następnego! ;) Powodzenia w pisaniu! :*
    Kola ;D

    OdpowiedzUsuń